|
|
|||
|
|
czasem lubię poniedziałki bo trudno tak... bo trudno tak powiedzieć komuś, że przykro jest z powodu czyjejś śmierci...od wczoraj odkładam telefon nie umiejąc dobrać właściwych słów, ciągle zatyka mnie, gdy już naciskam klawisz połączenia na znanym numerze...słowa uciekają z myśli, gdzieś daleko... i tylko smutek... żal... Tagi: bo trudno tak awari 2010-01-23 22:41:13 skomentuj (0) orkiestrowe granie nad Morskim Okiem 2010 W piątkowe popołudnie, gdy do wyjazdu na finał WOŚP nad Morskim Okiem brakowało kilku godzin zadzwonił Kuba i z entuzjazmem poinformował mnie, że zapowiadają się do nas ekipy telewizyjne, by pokazać światu morski finał w górach...Trzeba przyznać, że przez chwilę zamarłam i głosu z siebie wydać nie mogłam. Zostałam zoobligowana do zabrania w celach demonstracyjnych bursztynów zebranych na plaży, wszak według legendy opowiadanej przez najstarszych Kaszubów i górali Bałtyk i Morskie Oko łączą jakieś nie do końca zbadane podziemne kanały, którymi podczas sztormów do górskiego jeziora wpadają bursztyny właśnie...jedna z wersji tejże legendy głosi także, że wolontariusze na Morskim Okiem to osoby zabrane z plaży przez sztormowe fale... przygoda rozpoczęła się już na dworcu na którym w tłumie podróżnych próbowałam odnaleźć właściwy wagon, dosiadła się Magda. rozpoczęła się kolejna przygoda w rytmie wybijanym przez Jurka Owsiaka. jechałam w wymarzone i wytęsknione góry łącząc przyjemne z pożytecznym. lekki niepokój budziły zapowiedziane wizyty mediów, ale na zasadzie jakoś to będzie postanowiłam się tym zbytnio nie przejmować i robić swoje. noc przeszła spokojnie i nad ranem pożegnałam się z Magdą wysiadającą w Krakowie, gdzie w biegu odebrałam dodatkowe gadżety od Kuby, w tym te najważniejsze oficjalne podziękowanie dla gospodarzy schroniska nad Morskim Okiem od WOŚP. Orkiestrowe wyjazdy mają w sobie nutkę szaleństwa, którą poczułam już na dworcu w Zakopanem, gdy próbowałyśmy się odnaleźć i rozpoznać z Agnieszką. Poprzez smsy i rozmowę ustaliłyśmy miejsce spotkania zapominając o rzeczy podstawowej jaką jest opis własnej osoby...Nie popełnijcie tego błędu...:))) Z Basią spotkałyśmy się na mieście i w pośpiechu podążałyśmy na umówione spotkanie z telewizją...byłyśmy na czas i w Palenicy przesiadłyśmy się do znajomego auta ze schroniska. wesoło rozmawiając wjechaliśmy na górę, gdzie powitała nas szefowa p.Łapińska oraz reszta personelu. W pośpiechu rozpoczęły się przygotowania orkiestrowego sklepiku, z radością odkryłyśmy obecność znajomej grupy kolędników z Krakowa. W ferworze powitań i rozkładania towaru omal nie przeoczyłyśmy wizyty przedstawiciela TVN...sympatyczny głos gdzieś z boku zapytał w pewnej chwili, czy to my jesteśmy te panie znad morza...panika i trema odezwały się we mnie gromkim głosem, nagle doszłam do wniosku, że wyprawa na Rysy może byłaby łatwiejsza niż widok mikrofonu i kamery przed nosem. efekty można zobaczyć tu: http://www.tvn24.pl/28377,1637395,1,2,pokonac-raka,fakty_wiadomosc.html gdzieś tam mignę przez kilka sekund, więc jak ktoś ma ochotę to proszę bardzo:))) tegoroczne granie popsuła nam nieco pogoda, ale i tak było wspaniale. dopisywały humory, serca rozgrzewała serdeczność z jaką przyjęto nas w schronisku kwaterując w pokoju z cudownym widokiem na góry. znajomi kolędnicy zaprosili na tradycyjną już mszę i wieczorne śpiewanie kolęd. Podobnież impreza trwała do godziny 4 rano, ja zmęczona podróżą poddałam się nieco wcześniej. Ahh, ja niewdzięczna zapomniałam o jakże istotnym męskim pierwiastku naszej ekipy w osobach Jurka i Krzyśka, którzy w planach mieli zdobywanie Rysów. Niestety w tym roku nie wyszło, ale o tym w relacji i na zdjęciach Jurka. Panowie opracowali własny nadzwyczaj efektywny sposób na szybkie wycinanie orkiestrowych serduszek, co bardzo się nam przydało:))) O zgrozo mieliśmy tylko jedne nożyczki, więc reszta zajęła się organizacją stoiska. Niedzielny poranek zastał nas zwartych i gotowych do akcji, kolędnicy i nieliczni ( ehhh ta pogoda....) turyści zaglądali do sklepiku i wrzucali datki do naszych puszek. Przepyszna szarlotka była daniem dnia z którego sprzedaży dochód przeznaczono dla orkiestry. Telefon rozdzwonił się znienacka i zgłaszali się kolejni dziennikarze z lokalnych stacji TVP oraz dzienników. Nazw nie pamiętam, ale solidnie nas to rozbawiło, gdyż nagle okazało się, że przedstawicieli mediów zrobiło się nad Morskim Okiem więcej niż turystów. :))) Tym razem role gwiazd przyjęły na siebie Agnieszka z Basią, które w deszczu ruszyły kwestować... Fotorelacja z naszego grania do obejrzenia: http://picasaweb.google.com/Greenfotki/WOSP2010MOko# Popołudniu schronisko zaczęło się wyludniać i zdecydowałyśmy zamknąć nasz sklepik. Dzięki uprzejmości gospodarzy na dół pojechałyśmy wygodnym autem, tam po przepakowaniu ruszyłyśmy po Magdę z Kubą, którzy kwestowali pod wyciągiem na Kotelnicy (?). Po wymianie wrażeń i zjedzeniu ciepłego obiadu ruszyłyśmy na spotkanie z polskimi kolejami. traumatyczne było i na długo zostanie nam w pamięci ten niesamowicie dłuuugi powrót do domu. ponad pięc godzin spóźnienia nie okazało się jednak rekordem, ale zaowocowało przynajmniej u mnie niesamowitym zmęczenie i z lekka zombiastycznym wyglądem dnia następnego. Kochani , dziękuję Wam za cudowne chwile spędzone razem i do zobaczenia za rok. Tagi: morskie oko 2010 awari 2010-01-19 20:09:24 skomentuj (1) ignoring fear... ![]() zaproszenie dla fanów i wielbicieli:)))
Ten blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2009 w kategorii Ja i moje życie
Jeśli chcesz oddać na niego głos, wyślij SMS o treści A00012 na numer 7144. Koszt SMS, to 1,22 zł brutto Tagi: odważny ten maluch awari 2010-01-05 00:01:08 skomentuj (1) dobre trzeba być mną , aby zapomnieć o wyjeździe na Sylwestra w dniu dzisiejszym:))) gdyby nie telefon od znajomej... do zobaczenia za rok. bawcie się jutro dobrze, a pojutrze...niech nie będzie gorzej niż w tym roku. Tagi: sylwestrowe awari 2009-12-30 11:01:27 skomentuj (1) impresja To czego nie lubię w świętach to tego zamieszania z powodu, którego na przykład od trzech dni nie zjadłam normalnego obiadu...nie dlatego,że nie było czego zjeśc, a dlatego, że w domu było takie zamieszanie, że nie dało się wejść do kuchni...no, a teraz jest przecież tyyyle świątecznego jedzenia, że trzeba to zjeść. tak, jest świąteczne jedzenie - pyszne śledzie w kilku rodzajach, rybka po grecku, jakieś ciasta i inne frykasy, a mnie jak zwykle marzy się zwyczajny obiad ze zwyczajnym jedzeniem, jakaś sałatka albo inne coś czym się najem. i jeszcze próby obejrzenie czegokolwiek w telewizji skazane z reguły na niepowodzenie. nawet oglądany w trakcie film bywa przerywany, gdy ktoś z rodziny nagle stwierdzi,że chce obejrzeć coś tam na innym kanale i co odmówisz? gdy widzisz na twarzach znudzenie tym co Ty chcesz oglądać...nie no bo to przecież święta i kochajmy się wszyscy. A najgorszym wrogiem w taki czas jest nuda. Dobrze, że mam kilka książek, więc spadam. tymczasem, Tagi: impresja świąteczna awari 2009-12-25 15:02:42 skomentuj (1) w biegu Prawdę mówiąc dzieje się tyle, że nie wiadomo kiedy i jak mija czas. Planowałam opisać wrażenia po koncercie Rammstein, ale nie potrafię, wciąż się to we mnie kłębi i wiruje. Jedno wiem, czegoś takiego się nie spodziewałam. Niby znam ich muzykę, mam możliwość pooglądania koncertów na DVD, ale oglądać w TV, a na żywo...No i mam teraz dylemat, czy jechać do Łodzi na drugi koncert, czy nie? aaaa!! to tylko pierwsza piosenka, a potem było jeszcze lepiej. Niesamowita atmosfera i pierwsze na trasie podziękowania dla fanów z danego kraju od zespołu na Facebooku. Warto było !!! ja chyba jestem szalona, właśnie kupiłam bilety na koncert do Łodzi;))) jadę na koncert:))) Tagi: rammstein awari 2009-12-10 12:20:30 skomentuj (3)
design by Yennefer
|
|
2010 Tagi aniołek antonio banderas arakis arbuz bałtycka włóczega beta test bo trudno tak carlsberg chłopiec zwany kawką ciacho ciąg dalszy nastąpi dekalog demon diuna dlaczego nie dziecko w drodze... dzieła zebrane gdzie moja nokia?! gdzie sprzedają siekiery??? góry hitler impresja świąteczna jak miło mija czas... jedziemy na koncert karpacki finał wośp karykatury kichu kochajmy się wszyscy... konieczne koszulka dla kiszczaka ksiądz kursanctwo morskie oko morskie oko 2010 na pokaz najodważniejszy pies świata natalka niezbędnik odważny ten maluch poniedziałki przechadzka pułkownik rammstein rolemaster różowe wino skleroza nie boli skpt gdańsk smarku smark...poszłam spać smoki i potwory specjalnie dla gaijin sylwestrowe szaroniebieskie dodatki tagów brak!!! tivoli to już jest koniec...koniec. tu i teraz tęczowe pozdrowienia upsss dzwoni telefon:))) wernisaż where the hell is matt wiatr wiertarka w tle wypier..laj zabić kuriera!! znajoma banderasa ślub
Konkurs Blog Roku 2009
|